sobota, 30 sierpnia 2014

Herbatki Rooibos zielony miętowa i z trawą cytrynową

Witam,

dziś o herbatkach jakie udało mi się przetestować dzięki akcji na facebooku firmy Astra - producenta kaw i herbat.




Uwielbiam pić herbaty,zwłaszcza białe, zielone, czasem mam ochotę na dobrą czarną...ah tak wiele różnych kombinacji i smaków! Marzy mi się wtedy od razu ciekawa książka, kocyk, herbatka i dużo czasu dla siebie. Polubiłam ostatnio także smak Rooibosa i jego słodkawy smak. Nie miałam jednak pojęcia jak może smakować Rooibos zielony, zwłaszcza w połączeniu z miętą lub trawą cytrynową.

Dzięki uprzejmości sklepu Astra i ich testowaniu mogłam poznać ten tajemniczy smak xd. Zapraszam więc na moją recenzję. Choć jestem fanką herbaty od wielu lat, dziś po raz pierwszy bliżej o herbacie.

Czym jest Roiboos?

"Rooibos (wym. [rɔːibɔs]) z języka afrikaans: „rooi”, czerwony i „bos”, krzew - czerwonokrzew (aspalat prosty), uprawiany w RPA (góry Cedarberg).

Z liści, które po dojrzeniu i ususzeniu tnie się na drobne, 1-2 milimetrowe kawałki, otrzymuje się napar ziołowy, zwany najczęściej rooibos tea. Inne nazwy: bush tea, redbush tea (Wielka Brytania), South African red tea (USA) lub w języku afrikaans rooi tee. Bywa też nazywana czerwoną herbatą, jednak czerwonokrzew nie jest spokrewniony z krzewem herbacianym."

Uwielbiam ten miodowy, słodki smak ;)

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rooibos

A Rooibos Zielony?

Jak czytamy na opakowaniu każdej z herbatek:

" Rooibos Zielony to naturalnie suszone, nie poddawane fermentacji listki czerwonokrzewu afrykańskiego. Rooibos Zielony nie uległ procesom utlenienia, dzięki czemu zawiera ogromne ilości witamin, minerałów i innych mikroelementów. Bogaty w antyutleniacze, nie zawiera kofeiny dlatego jest idealnym napojem dla dzieci i kobiet w ciąży."


Otrzymałam dwie herbatki:



Rooibos Zielony z miętą

oraz



Rooibos Zielony z trawą cytrynową

Każda z herbatek, była zapakowana w oddzielną folię, a tak prezentują się rozpakowane:



A tak porównanie obu:



Zaparzona:




Składy:





Sposób parzenia obu jest identyczny:




Moja opinia:

Przyznaję iż bardziej smakowała mi herbata o smaku miętowym: orzeźwiająca, i bardzo miętowa, przy tym rooibosowo słodka nawet bez słodzenia. Była więc dobra na gorące letnie dni,gdy chciało mi się pić. Tak samo gorąca jak i zimna.

Rooibos Zielony o smaku trawy cytrynowej natomiast przyjemnie pachnie cytrusami. Jest delikatniejszy w smaku od jego brata, zachwyca cytrynową nutą.

Obie smakowały mi bardziej jak herbaty zielone ze słodką nutą niż jak zwykły Rooibos.



Inne wariacje smakowe:



Każda to tylko 3,90 zł więc dlaczego by nie spróbować? Ja na pewno mam ochotę na cytrynową i miodową ;d

piątek, 29 sierpnia 2014

Rozważania na temat Sesy i włosów

Witam

Dziś trochę o włosach o Sesie i o nowej współpracy.

Pragnę Was zawiadomić, iż po dwóch recenzjach produktów ze strony Etno Bazar, dostałam propozycję wspołpracy z nimi ;d Hurra. Jest to moja pierwsza współpraca dlatego bardzo mnie to cieszy.

Etno Bazar? A co to takiego?

"EtnoBazar.pl to wyjątkowe miejsce w sieci. Jest to serwis kojarzący kupujących i sprzedających przedmioty inspirowane lokalną sztuką, folklorem, religią i tradycją – np. meble, dodatki do mieszkań, odzież, biżuterię artystyczną oraz antyki, starocie, instrumenty muzyczne czy też literaturę i muzykę Świata. Jest także społecznością ludzi, którzy cenią piękno i nietuzinkowość w każdej dziedzinie życia i chcą komunikować się z osobami o podobnych zainteresowaniach."

Z mojej strony zapraszam na prawdę ciekawa i czytelna strona, każdy kto interesuje się orientem znajdzie coś dla siebie.


Kolejny raz dzięki Etno Bazar mogłam przetestować olejek Sesa.


Czym jest Sesa?




Sesa to kompozycja 18 ziół ajurwedycznych (wymienionych u mnie poniżej w pierwszej kolumnie, wraz z ilością procentową w produkcie), która została połączona z mlekiem oraz aktywowana przez 5 olejków (w kolumnie drugiej). Sesa została stworzona według procesu Kshir Pak Vidhi.



Opakowanie:

Paczka przyszła do mnie szybko, nic się nie wylało, wszystko ładnie zapakowane. Jedynie opakowanie trochę się odkształciło. Jak widzimy na zdjęciach olej zapakowany jest w ładne kartonowe opakowanie, a w środku:



Znajdujemy małą bo 90 ml buteleczkę z białego plastiku, zalakowane folijką, ja zrobiłam tylko mały otwór więc nie wylewa mi się od razu dużo produktu.

Zapach:

Gdy otworzyłam pierwszy raz opakowanie, uderzył mnie mocny i słodki zapach. Nie jest to zapach, który bardzo przeszkadza, mi nie śmierdzi, można się do niego przyzwyczaić.

Jak używać?

Olejek Sesa zawiera olej kokosowy, który w zależności od temperatury otoczenia przybiera różne formy: gdy jest gorąco jest ciekły, gdy temperatura troszkę spada jest gęsty i wciąż lejący, gdy jest zimno przybiera formę stałą. Należny go wtedy rozpuścić. Ja wstawiam buteleczkę do kubka ze wrzątkiem na parę sekund i ciepły wmasowuję w skórę głowy. Wszystko zależy od włosów niektórzy lubią zostawiać olej nawet na całą noc. Ja zostawiam olej na pół godziny czasem dłużej, wcześniej kładłam go na całe włosy na od godz do 2 godz, ale niestety moje kręcone włosy nie lubią się z nim,pewnie dlatego iż zawiera olej kokosowy.


Ładny naturalny skład bez parafiny i innych cudów sami zobaczcie:

* Bhringraj (Eclipta alba) 3% w/v
* Manduka Parni ( Centella asiatica) 1% w/v
* Jati (Jasminum officinale) 1% w/v
* Gunja (Abrus precatorius) 0,50 %w/v
* Dhatura (Datura Metel) 2 % w/v
* Elaychi ( Elettaria cardamomum) 0.50% w/v
* Neelinee ( Indigofera tinctoria) 1% w/v
* Indravaruni ( Citrulus colocynthis) 1% w/v
* Jatamansi (Nardostachys jatamansi) 0.50% w/v
* Karanji (Pongamia glabra) 0.50% w/v
* Neem ( Azadrichta indica) 0.50% w/v
* Mehendi Pan ( Lawsonia intermis) 0.50% w/v
* Mandoori Bhasma (Ferri peroxi dumrubrum) 4% w/v
* Rasot(Berberis lycium) 0.50% w/v
* Trifala 3 % w/v
* Akkar Kara ( Anacyclus pyrethrum) 4 % w/v
* Vacha (Acorus calamus) 0.50 % w/v
* Yashtimadhu (Glycyrrihiza glabra) 0.50 % w/v


*Processed as per Tail Pak Vidhi with Milk 10 % V/V
* Wheat Germ ( Triticum aestivum) Oil 1 % V/V
* Lemon ( Citrus medica) Oil 1 % V/V
* Nilibhrungandi Oil 8 % V/V
* Till (Sesamum indicum) Oil 25 % V/V
* Sungandhit Dravya 2 % V/V
* Coconut (Cocos nucifera) Oil Q.S TO 100% V/V
* Quinazarine Green SS (C.I.NO,61565) 0,0004% w/v

Głębsza analiza składu:



* " Eclipta alba zwana również jako Bhringaraj, co znaczy "władca włosów" jest rośliną rozpowszechnioną i używaną w Indiach, Chinach. Niezastąpiona w medycynie ajurwedyjskiej. Uzyskany z Eclipta czarny barwnik stosowany jest do farbowania włosów i tatuaży. Gorzka czasami w smaku.
Bhringaraj stosowana jest głównie w celu przyspieszania odrostu, przyciemniania i wzmocnienia włosów."

Źródło: http://www.magicznyogrod.pl/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&category_id=10&product_id=1626&Itemid=127 oraz www.astrogle.com

* Manduka Parni inaczej Centella Asiatica lub po prostu Brahmi lub po polsku jako Wąkrota Azjatycka. "Rodzaj Centella obejmuje 33 gatunki roślin zamieszkujących tropikalne i subtropikalne regiony. Występuje lokalnie w ciepłych rejonach na obu półkulach. Rośnie w Indiach, Chinach, Malezji, Indonezji, na Madagaskarze, Sri Lance, Południowej i Centralnej Afryce, Australii, Południowej i Środkowej Ameryce.(...) Wąkrota azjatycka jest dobrze znana i wykorzystywana od tysięcy lat. W indyjskiej medycynie naturalnej – Ajurwedzie, przypisuje się jej szerokie spektrum zastosowań. Uważa się, że ma właściwości odmładzające i wywiera pozytywny wpływ na funkcjonowanie mózgu. Regularne zażywanie wąkroty azjatyckiej poprawia pamięć, zapobiega depresji, zmniejsza niepokój. Zgodnie z zasadami Ajurwedy, wąkrotę stosuje się w leczeniu zmian skórnych spowodowanych trądem, w bielactwie, łuszczycy, egzemie, w chorobach zapalnych dróg moczowych, w syfilisie, astmie, anemii, cholerze oraz w nadciśnieniu. Zaleca się wzbogacenie diety o wąkrotę azjatycką w przypadku cukrzycy. W Indiach w medycynie ludowej roślinę podawano w chorobach przewodu pokarmowego: czerwonce, biegunkach, bólach brzucha i niestrawności. W medycynie chińskiej wąkrotę azjatycką stosuje się w leczeniu depresji, niepokoju oraz jako środek usuwający fizyczne i psychiczne wyczerpanie. Wąkrota wykazuje działanie terapeutyczne w chorobach skórnych i trądzie. Ponadto podaje się ją w chorobach dróg moczowych, gorączce, czerwonce oraz żółtaczce. W Indonezji, w medycynie ludowej wąkrotę stosuje się przypadku choroby wrzodowej żołądka, zapaleniu żołądka, stanach zapalnych wątroby i dróg moczowych, przy grypie oraz w chorobach skóry i trądzie"

Źródło: http://www.czytelniamedyczna.pl/3546,wakrota-azjatycka-centella-asiatica-l-wlasciwosci-lecznicze.html oraz www.goherbalsupplements.com

* Jasminum officinale znany również jako Jati lub po prostu Jaśmin lekarski- "gatunek rośliny z rodziny oliwkowatych. Pochodzi z Azji, z obszarów od Iranu po Chiny.Krzew do 4 metrów wysokości. Liście pierzaste, złożone są z 5-7 jajowatych i owłosionych listków. Kwiaty o mocnej i przyjemnej woni zebrane w szczytowe podbaldachy. Korona kwiatowa biała. Owoc – jagoda zawierająca 2 nasiona." " Produkuje się z niego olej, który używany jest i używany w aromaterapii, jako środek środek antyseptyczny i przeciwzapalny,polecany dla wrazliwej skóry głowy."

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ja%C5%9Bmin_lekarski oraz http://en.wikipedia.org/wiki/Jasminum_officinale

* Abrus precatorius znany jako Gunja jest to "wieloletnie pnącze, które oplata się wokół drzew, krzewów i żywopłotów. W medycynie Siddha , biała odmiana jest używana do przygotowania oleju, który jest uważana za afrodyzjak. Herbata z liści stosowana w leczeniu gorączki, kaszlu i przeziębienia. Nasiona są trujące i dlatego są używane w ograniczonych ilościach. Roślina jest również stosowany w ajurwedzie do wzmocnienia porostu włosów.

Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Abrus_precatorius

* Datura metel "jest to jest wieloletni krzew powszechnie znany jako trąba diabła oraz Dhatura. Datura metel rośnie w stanie dzikim we wszystkich cieplejszych częściach świata, takich jak Indie i jest uprawiana na całym świecie dla jej właściwości chemicznych i ozdobnych. D. metel jest jednym z 50 podstawowych ziół stosowanych w tradycyjnej medycynie chińskiej, gdzie nazywa się Yang Jin Hua. Jednak spożycie D. METEL w jakiejkolwiek formie, jest niebezpieczne i powinno być traktowane z największą ostrożnością."

Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Datura_metel

* Elettaria cardamomum," czyli po prostu zielony kardamon. "Kardamon działa leczniczo. Napar z kardamonu jest bardzo skuteczny na wyostrzenie apetytu. Wspomaga trawienie białka i reguluje pracę układu trawiennego.
Kardamon ma właściwości antyseptyczne. Ziarna natomiast odświeżą skutecznie oddech. Przyprawa to także niezawodny afrodyzjak, ponieważ olejek z kardamonu jest świetnym olejkiem do masażu, skutecznie rozbudzi zmysły. Przyniesie też ulgę w schorzeniach reumatycznych i przeziębieniach."

Źródło: http://www.chinskieprzepisy.pl/artykuly/kardamon-zastosowanie-i-wlasciwosci

* Indigofera tinctoria znany u nas jako Indygowiec farbiarski- " – gatunek niskiego półkrzewu z rodziny bobowatych. Pochodzi prawdopodobnie z Afryki Zachodniej. Znany był już w starożytnym Egipcie. Obecnie w stanie dzikim nie występuje już nigdzie, jest natomiast jeszcze uprawiany w Indiach, dawniej był uprawiany także w Azji Południowej, na Antylach oraz w Ameryce Południowej i Środkowej. Z liści otrzymuje się barwnik indygo używany do barwienia tkanin i farb".

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Indygowiec_barwierski

* Citrulus colocynthis znany jako Arbuz kolokwinta-" gatunek byliny z rodziny dyniowatych. Roślina lecznicza, Owoce są silnym środkiem przeczyszczającym. W Indiach z nasion uzyskuje się olej, który wykorzystywany jest do oświetlenia. W Afryce Północnej nasiona są jadalne".

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Arbuz_kolokwinta

* Nardostachys jatamansi, "popularnie nazywany szpikanardem – gatunek rośliny z rodziny kozłkowatych (Valerianaceae). Pochodzi z Himalajów. Obecnie stosuje się ją nadal w Chinach w medycynie naturalnej. Olejek eteryczny ze szpikanardu znajduje zastosowanie jako diuretyk, środek przeciwgrzybiczy lub lek na wysypki i alergie".

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Nardostachys_jatamansi

* Pongamia glabra znana jako Karanj- drzewo liściaste rosnące do do 20 m wysokości, "występuje w w regionach wschodnich Himalajów, południowych Indiach i na Sri Lance.. Ciemny gęsty olej z nasion drzewa używany jest w medycynie w leczeniu chorób skóry. Jest również owadobójcze i przeciwdrobnoustrojowe."

Źródło: http://www.himalayawellness.com/herbfinder/pongamia-glabra.htm

* "Miodla indyjska, melia indyjska (Azadirachta indica, syn. Melia azadirachta L.) – gatunek drzewa z rodziny miodlowatych (Meliaceae). Stanowi jeden z dwóch gatunków rodzaju Azadirachta. Pochodzi z subkontynentu indyjskiego, rozprzestrzenił się również w innych krajach o klimacie podzwrotnikowym. Wszystkie części (nasiona, liście, kwiaty i kora) znajdują zastosowanie w indyjskiej medycynie tradycyjnej (ajurwedzie) ze względu na swoje właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze, antywirusowe itd, stosowane zwłaszcza przy chorobach skórnych. Żywica stosowana jako zagęstnik w produktach dla diabetyków. Roztwory wodne z liści również wykazują właściwości przeciwcukrzycowe, prawdopodobnie także mogą służyć przy zapobieganiu malarii (nie przeprowadzono jeszcze szeroko zakrojonych badań klinicznych). Olejek (neem oil) wykorzystywany jest w sprayach przeciw pchłom dla psów i kotów."

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Miodla_indyjska

* Lawsonia intermis- mehendi, henna. "Lawsonia bezbronna (Lawsonia inermis L.) – gatunek rośliny z rodziny krwawnicowatych. Nazywany jest także hennowym krzewem lub nadbarwią bezbronną. Pochodzi z obszarów tropikalnych od Indii po Afrykę. Obecnie występuje również w południowej Azji, na Filipinach, w Japonii, Australii, na Madagaskarze i Maskarenach i w prawie całej Afryce. Introdukowany został także w Ameryce Południowej.
Roślina kosmetyczna. Sproszkowane i ugotowane w wodzie liście lawsonii oraz pędy są używane do produkcji barwnika zwanego henną, najstarszego kosmetyku Starego świata używanego do dzisiaj. Kwiaty używane są do produkcji olejku eterycznego mającego zastosowanie w perfumerii."

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Lawsonia_bezbronna

* Mandoori Bhasma (Ferri peroxi dumrubrum)- zapobiega przedwczesnemu siwieniu i wypadaniu włosów.

* Berberis lycium- Berberis Lycium Royle (rodzina: Berberidaceae), pochodzi z Pakistanu, Indii aż Himalajów. Zawiera wiele potrzebnych witamin i mikroelementów. Jest rośliną leczniczą wykazuje własciwości antybakteryjne oraz przeciewgrzybiczne, goi rany.

Źródło: http://www.researchgate.net/publication/233860330_Berberis_lycium_Royle_A_review_of_its_traditional_usesphytochemistry_and_pharmacology

* Trifala- tradycyjne zioło uzywane w ajurwedzie. Pomocna w leczeniu anemii, żółtaczki, zaparć, kaszelu, astma, kataru itd, wykazuje właściwości przeciwzapalne, przeciwgorączkowe, przeciwbólowe, przeciwbakteryjne, antymutageniczne, adaptogenne, przeciwnowotworowe.

Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Triphala

* Bertram, pierściennik (Anacyclus L.) – rodzaj roślin należący do rodziny astrowatych. Występuje w stanie dzikim na obszarze śródziemnomorskim. Liczy 9 gatunków. Gatunkiem typowym jest Anacyclus valentinus L. Używana jako przyprawa, gdy nakładamy ją na skórę odczuwamy ciepło.

Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Anacyclus_pyrethrum

* Acorus calamus-" Tatarak zwyczajny (Acorus calamus L.) – polimorficzny gatunek byliny, należący do rodziny tatarakowatych (Acoraceae). Znany jest także pod ludowymi nazwami jako np. ajer i tatarskie ziele. Zasięg gatunku obejmuje Azję i Amerykę Północną, poza tym został zawleczony i rozpowszechniony przez człowieka na inne kontynenty od strefy subtropikalnej do umiarkowanej. Do Europy trafił najprawdopodobniej między średniowieczem a XVI wiekiem. Roślina olejkodajna, jadalna, kosmetyczna i lecznicza, o szerokich zastosowaniach w różnych kulturach na całym świecie.

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tatarak_zwyczajny

* Glycyrrihiza glabra czyli lukrecja – "rodzaj bylin z rodziny bobowatych, występujących w południowej Europie i Azji. Lukrecja posiada działanie antyalergiczne, immunostymulujące, przeciwłojotokowe, wykrztuśne, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, moczopędne, przeciwobrzękowe, redukujące zaczerwienienia, antyoksydacyjne i łagodzące. "

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Lukrecja_%28ro%C5%9Blina%29

* Mleko

* Olej z kiełków pszenicy zawiera sporo witaminy E, która nawilży nam wysuszoną skórę a włosy uchroni przed szkodliwym działaniem słońca.

* Olej cytrynowy- działa antybakteryjnie,polecany do przetłuszczającej się skóry głowy.

* Olej Nilibhrungandi- pomaga włosom rosnąć.

* Olej sezamowy- "W przemyśle kosmetycznym używany jest jako olejek do ciała, do masażu i do kąpieli. Stosowany w kremach i mleczkach przeznaczonych dla skóry suchej, mieszanej, dojrzałej, źle ukrwionej i wrażliwej. Używany także w kosmetykach przeciwsłonecznych (posiada naturalny współczynnik ochronny przed słońcem ok. 3-4), w preparatach do pielęgnacji suchych włosów i suchej skóry głowy. Nie powinien być stosowany przy neurodermitis lub zapaleniach skórnych. Olej sezamowy ma właściwości rozgrzewające, oczyszczające, reguluje pracę gruczołów łojowych. "

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Olej_sezamowy

* Sungandhit Dravya- odświeżenie i zapach.

* Olej kokosowy chyba najbardziej znany olej w ostatnich latach :)

Poniżej zastosowanie oleju na kanale Red Lipstick Monster (swoją drogą uwielbiam ten kanał i często oglądam filmiki :d) :



* Quinazarine Green SS (C.I.NO,61565)- zielony barwnik odpowiadający za kolor oleju.


Moje włosy i opinia o Sesa:

Na początku stosowania Sesy zauważyłam iż włosów rzeczywiście wypada mniej. Na początku byłam zadowolona włosy wygladały okey miękkie i ujarzmione. w drugiej połowie miesiąca cały czas używając Sesy (międzyczasie zmieniłam szampon z Babydream Fur Mama na Love 2 Mix Organic bambusowy) zauważyłam iż włosów znów wypada więcej, na prawdę bardzo mnie to zasmuciło i miałam ochotę iść do fryzjera i je obciąć. Poza tym włosy wyglądały gorzej, miałam większe trudności z rozczesaniem, włosy bardziej się puszyły i wyglądały na bardziej suche. Postanowiłam wtedy kłaść olej tylko na skórę głowy. Potem wyjechałam na tydz do Krakowa, a Sesę odstawiłam zabierając ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, które zawsze się sprawdzały. Tak więc zabrałam Facelle, olej Alterrę oraz saszetkę maski Biovax do włosów wypadających, używałam już wcześniej Biovaxu jednak ten produkt był dla mnie zagadką, okazał się okey. Nadmierne wypadanie garściami ustąpiło na czas wyjazdu do Krakowa, dziś nałożyłam ponownie Sesę na skórę głowy i włosy znów wypadły więcej, stosowałam Babydream Fur Mama jako szampon.

Co do skóry głowy zauważyłam gdy nakładam olej czuję lekkie mrowienie,przyjemne ciepło. Skóra głowy jest mniej wrażliwa,mam mniejszą ochotę się drapać i WOW pomogło na łupież, który był tłusty i miałam często strupki łupieżu! Zaczął się bardziej sypać,a skalp wydawał się czystszy z dnia na dzień mniej i mniej mogę myć włosy rzadziej bo dużo mniej się przetłuszczają. Raz czy dwa umyłam włosy szamponem z SLS- dawno tego nie robiłam i stwierdziłam że już najwyższy czas, nie piekło i nie szczypało,chociaż wypadało mi trochę więcej włosów. W tym miesiącu powróciłam także do wiązania włosów na noc w warkocz. W Krakowie często padało i moje włosy mimo olejowania puszyły się dość sporo. Wtedy też zauważyłam że mam więcej babyhair, więc może Sesa jednak coś tam zrobiła.

Czy Sesa przyciemnia moje naturalne kręcone włosy? Nie, nie zauważyłam.


Tak się teraz zastanawiam może to konsystencja? Tak jak w przypadku oleju rycynowego? Gdy była zbyt gęsta włosy wypadały bardziej?

Coraz bardziej zastanawiam się co zrobić teraz z tym olejem? Mieszać go z Alterrą dla lepszego efektu?

Uwaga! Olejek Sesa zawiera olej kokosowy i jak się przekonałam na moich włosach może je puszyć. Nie nadaje się do włosów wysokoporowatych. Oprócz tego znajdziemy tu także kompozycję ziół, które mogą wysuszać, co także u mnie wystąpiło :(

Tak na prawdę trudno mi wystawić jednoznaczną opinię na temat tego olejku i nie chcę go od razu skreślać.

Sądzę jednak iż posiadaczki włosów niskoporowatych w stronę nawet średnich będą zadowolone :) Każdy ma inne włosy i pasuje mu inny olej, także próbujmy a może znajdziemy olej idealny w olejku Sesa. Pomimo wszystko warto dać mu szansę i wypróbować. Ma wiele pozytywnych komentarzy w sieci, więc dlaczego nie? Może będzie pasować właśnie Tobie?

Jeśli przeczytałaś/przeczytałeś wpis do końca gratuluję wytrwałości drogi czytelniku, wybaczcie troszkę się rozpisałam nie wiedziałam iż wyjdzie aż tyle :OO Pracowałam nad tym wpisem dwa dni ale warto było :)

Anyway dziękuję za uwagę ;)

wtorek, 8 lipca 2014

Maska Jedwab i Keratyna Biovax

Witam

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, bardzo mi miło je dostawać,ale proszę zanim coś mi doradzicie przeczytajcie cały mój wpis, bo być może właśnie o tym produkcie piszę i tak już go używałam ;p

Minął miesiąc więc dziś kilka słów na temat maski Biovax Keratyna i Jedwab. Zapraszam do recenzji :)



Dzięki uprzejmości Etno Bazar, mogłam tym razem testować maskę Biovax Keratyna i Jedwab. Paczka przyszła do mnie zapakowana w folię bąbelkową,nic się nie pogniotło ani nie wylało :) Ogromna radość ;d

Jak widzimy maska znajduje się w kartonowym opakowaniu, a w środku:



Ogromna maska 500 ml ;d

oraz



Termocap,dzięki któremu używanie oraz działanie maski jest lepsze. Łatwo zawinąć włosy,nic się nie brudzi i nie kapie. Na górę kładę jeszcze ręcznik.

Bardzo podoba mi się także opakowanie i otwarcie, doskonale chroni przed wylaniem, lubię takie rozwiązania. Wiem,że nikt przede mną jej nie otwierał i nie grzebał. Opakowanie jest spore i fajnie że łatwo do środka mogę włożyć łyżkę i nabrać tyle ile uważam.




Co nam obiecuje Producent:



Aktywne składniki:



Skład produktu:

*Aqua-woda
* Cetyl Acohol-"Niejonowa substancja powierzchniowo czynna.Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy."
* Cetrimonium Chloride-"Kationowa substancja powierzchniowo czynna.Dzięki temu, że substancja posiada ładunek dodatni z łatwością łączy się z ujemnie naładowaną powierzchnią włosa. Substancja kondycjonująca włosy: poprawia rozczesywalność, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk i wygładza włosy, wykazuje działanie antystatyczne, dzięki czemu zapobiega elektryzowaniu się włosów."
*Cetearyl Alcohol -"Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy."
Cetareth-20-emulgator
*Glycerin-gliceryna
*Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil-olej ze słodkich migdałów
* Acetyled Lanolin-"substancja otrzymywana z lanoliny. Ponadto ma niższą temperaturę topnienia niż lanolina. Emolient tzw. tłusty. Jeśli jest stosowany na skórę w stanie czystym, może być komedogenny, czyli sprzyjać powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Substancja głównie stosowana jest w kosmetykach do włosów. Ponadto działa antystatycznie, czyli zapobiega elektryzowaniu się włosów."
*Silk Amino Acids- Pełny hydrolizat protein jedwabiu
*Hydrolyzed Silk- Hydrolizat protein jedwabiu
*Hydrolyzed Keratin- keratyna
* Lawsonia Inermis Extract- ekstrakt z henny
*Trimethylsilylamodimethicone-" Emolient tzw. suchy - nie powoduje powstawania zaskórników (niekomedogenny). Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów wykazuje pośrednie działanie nawilżające: tworzy na ich powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni. Dzięki temu kondycjonuje skórę i włosy, zmiękcza i wygładza. Substancja antystatyczna, zmniejsza elektryzowanie się włosów."
C11-15 Pareth-5- "Mieszanina składników syntetycznych uzyskiwanych z ropy naftowej i tlenku etylenu, bazująca na PEG. Emulgator aktywnie myjący, odpowiedzialny za oczyszczanie włosów i skóry."
C11-15 Pareth-9- " Mieszanina składników syntetycznych uzyskiwanych z ropy naftowej i tlenku etylenu, bazująca na PEG. Emulgator aktywnie myjący, odpowiedzialny za oczyszczanie włosów i skóry."
*Parfum-substancje zapachowe
*Citric Acid-kwas cytrynowy
*Tithanolamine-"Regulator pH, pozwala na uzyskanie odpowiedniego pH kosmetyku. Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji dozwolonych do stosowania w kosmetykach wyłącznie w ograniczonej ilości, zakresie i warunkach stosowania. Jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym produkcie: preparaty niespłukiwane: do 2,5 %."
*Methylisothiazolinone-konserwant
*Phenoxyethanol (and) Ethylhexyglycerin
*Benzyl Salicytale-konserwant, regulator lepkości
* Butyphnyl Methylpropional-"Aldehyd aromatyczny. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów."
*Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool-zapach
*Potassium Sorbate-"Substancja konserwująca, która uniemożliwia rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed wtórnym zakażeniem mikroorganizmami które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu (np. nabierając krem palcem)."

Źródło składu: http://www.kosmopedia.org oraz http://blogkokoszki.eu

Konsystencja i zapach:

Maska jest gęsta,łatwo się rozprowadza na włosach, nie spływa z nich, wydajna, zostało mi bardzo dużo w opakowaniu pomimo częstego używania. Zapach podobny do innych masek Biovax, delikatny i nie drażniący.

Cena: 27,90 za 500 ml


Moja opinia:

Maskę kładłam na odciśnięte mokre włosy, na 30 minut, czasem trochę więcej,zawijam w czepek, a na górze kładę ręcznik, dwa czasem nawet 3 razy w tygodniu. Trochę bałam się kłaść na skórę głowy gdyż bałam się przede wszystkich: Trimethylsilylamodimethicone C11-15 Pareth-5 C11-15 Pareth-9, który znajduję się w składzie, poza tym moja skóra głowy jest bardzo wymagająca i często dostaję łupieżu tłustego oraz moje włosy bardziej wypadają. Pamiętam co się działo gdy myłam włosy tym specyfikiem: klik. Także wole chuchać na zimne.

Moim zdaniem jedna z lepszych masek jakie posiadam w mojej kolekcji. To co robi z moimi włosami: ah,mód, cud i orzeszki ;p
Wcześniej myślałam,iż "śmierdziel" jest całkiem dobry, ale maska bije go na głowę. Dawno nie miałam tak sypkich,wygładzonych włosów na tyle na ile się da wygładzić moje wysokoporowate włosy z odstającymi baby hair i teenage hair;p Na włosach prostych efekt pewnie byłby bardziej widoczny. Włosy po masce mniej się puszą, nie mam na głowie szopy nawet w trudną pogodę, zwłaszcza gdy pada deszcz. Dawno nie miałam tak sypkich,miękkich i lekkich włosów. Na prawdę wyglądają lepiej, nie spodziewałam się. Tak się polubiłam z tą maską, iż zdarza mi się używać prawie co każde mycie. Moje włosy są już dłuższe, bo nie obcinane od dłuższego czasu i nie kołtunią się, a ja nie mam ochoty ich obcinać,choć może przydałoby się je trochę wyrównać? Jedynym ale moich włosów jest teraz wypadanie. W każdym bądź razie maska zostanie u mnie na dłużej. Czy po testowaniu kupię gdy się skończy? Pewnie tak!

Podsumowując:

+ maska wygładza włosy
+ miękkie, sypkie włosy
+ nie obciąża
+ lśniące włosy
+ duża pojemność
+ przyjemny zapach który utrzymuje się na włosach przez pewnie czas
+ puszyste włosy
+ opakowanie super, pięknie zalakowane
+ w prezencie bardzo pomocny termocap
+ fajna konsystencja maski
+ poprawia kondycję włosów: wyglądają na zdrowsze
+ wydajność
+ nawilża włosy, nie przesusza ich: sporo emolientów
+ dobrze się zmywa
+ obyło się bez przeproteinowania włosów,chociaż używałam tej maski bardzo często

- trochę nie potrzebnej chemii
- bałam się kłaść na skórę głowy widząc tyle substancji filmotwórczych w jednej masce, ale do włosów jest świetna
- cena
- musiałam używać raz na tydz raz na dwa szamponu z SLS,aby lepiej oczyścić włosy

Ocena: 4,5/5

czwartek, 5 czerwca 2014

Rozważania na temat opalania oraz testowanie maski



witam

dziś trochę o mnie i co robię jak nie piszę...

Pod koniec maja rozpoczęłam kolejny kurs,cóż jak się jest bezrobotnym to trzeba coś robić. W każdym bądź razie siedzę sobie pewnego dnia, Pani doradca zawodowy do nas: "Miłego odpoczynku i opalania, może pogoda dopisze to się ładnie opalicie" Na to ja że się nie opalam... na co wszyscy na mnie dziwnie spojrzeli, facetka dlaczego??? OOOoooooo... Bo opalanie jest niezdrowe...Ona oczywiście ah ah jakie to opalanie jest zdrowe bla bla.. nie chciało mi się kłócić.. ale że ciągle ten temat we mnie siedzi postanowiłam tutaj coś napisać.

Dzięki blogu,który prowadzi Azjatycki Cukier, dowiedziałam się wiele rzeczy które otwarły mi oczy na wiele aspektów. A że nigdy nie byłam fanką opalania..


W każdym bądź razie wyobraźmy sobie taką sytuację: siedzisz zaspana z kubkiem kawy/herbaty kto co tam lubi, nagle trącasz łokciem i gorący napój rozlewa się i jest oczywiście ałaaaa i matko boszkaa, zrobiłam sobie krzywdę,parzyyyyy! Czyż nie coś podobnego staje się gdy się opalasz? Bo jak mówi Azjatycki Cukier w końcu opalanie to nic innego jak oparzenie słoneczne. Z tą różnicą że my żyjąc na Ziemi już wiele wiele lat jesteśmy bardziej odporni, a raczej nasza skóra- wytwarza ciemny barwnik aby chronić siebie przed oparzeniem/spaleniem głębszych partii. Nie raz zdarzyło nam się tak bardzo się opalić aby schodziła nam skóra. Im jaśniejsza jest skóra tym większe prawdopodobieństwo przykrego oparzenia słonecznego. Ale zastanawia mnie jedno: dlaczego oparzenie słoneczne i brązowy kolor skóry jest tak bardzo modne w naszym społeczeństwie i od razu skreślamy kogoś kto się nie opala w końcu musi być dziwnyy! Dlaczego rozlanie gorącego płynu jest straszne, a opalanie jest modne i sexy?

Wielu z Was pewnie odpowie że opalanie jest dobre bo wytwarzamy witaminę D. W tym wpisie: kilik Azjatycki Cukier tłumaczy że możemy znaleźć złoty środek,aby nie musieć oparzać skóry a produkować dużo potrzebnej nam witaminy D.

Obraz pochodzi ze strony: http://www.shizuonyan.com/2012/04/sankarea-2-hydrangea.html


Dzięki uprzejmości Etno Bazar, mogę testować kolejną rzecz z ich sklepu. Cieszę iż recenzja bardzo się spodobała, a ja dostałam szansę na dalsze testowanie, nawet się nie spodziewałam po prostu wow ;d


W tym miesiącu testuję Maskę Biovax Keratyna i Jedwab:



Produkt możecie kupić tutaj: klik

Jestem bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzi, użyłam dopiero dwa razy więc zobaczymy co z tego będzie ^^

czwartek, 22 maja 2014

Olej i puder Amla

witam
dziś recenzja dwóch kosmetyków,ale od początku...


1. Amla no właśnie a cóż to takiego?


Jak rzecze Wikipedia:

Liściokwiat garbnikowy, popularnie nazywany amlą, amalaką (Phyllanthus emblica) – gatunek drzewa z rodziny liściokwiatowatych (Phyllanthaceae). Pochodzi z Azji (Chiny, Półwysep Indyjski, Indochiny, Malezja).

Uprawiany jest w Indiach dla jadalnych owoców, przypominających nieco agrest, stąd nazwa angielska Indian gooseberry.

*Owoce amli wykazują działanie antywirusowe i antybakteryjne. Od wieków są wykorzystywane w indyjskiej medycynie tradycyjnej, ajurwedzie.
*Szczególnie w południowych Indiach, owoce spożywa się w postaci przetworów.
*Posiada również zastosowanie w kosmetyce.


2. A jak sprawdza się na włosach?


Dzięki uprzejmości Etno Bazar miałam przyjemność przetestowania kosmetyków zawierających cudowną Amle.



Przez miesiąc używałam sproszkowanej Amli firmy Hesh oraz oleju Amla marki Dabur.


Amla Powder Hesh:

Firma Hesh wychodzi nam na przód i ofiaruje właśnie tę cudowną roślinę w zielonym papierowym opakowaniu, w środku znajdujemy woreczek, a w nim sproszkowaną Amle.

Za 13 zł dostajemy 100 gram produktu.

Od producenta:




Moja opinia:

Ja proszek mieszam z maską lub odżywką, obawiałam się iż sama może wysuszać włosy, co raz mi się zdarzyło przy używaniu innych ziół. Łyżkę proszku zalewam ciepłą, nie wrzącą wodą i mieszam do konsystencji jogurtu,teraz już można dodać trochę dowolnej maski/odżywki(ja lubię,aby miała gęstą konsystencję, dzięki czemu lepiej trzyma się na włosach i nie spływa),wszystko jeszcze raz dobrze mieszam i nakładam na włosy. Całość zawijam w folię,a na to ręcznik,trzymam zwykle przynajmniej pół godziny- gdy nie mam czasu,zwykle jest to cała godzina.

Zmywanie mikstury zawiera trochę dłużej niż normalne zmywanie maski/odżywki,nie przestraszcie się jeśli na głowie będzie "skorupa", taka kombinacja potrafi zasychać, ale wszystko da się zmyć pod prysznicem.

Druga rzecz mikstura brudzi, co łatwo da się usunąć z rąk i z włosów pod prysznicem,wystarczy woda,umywalka także nie stanowi problemu, jednak ulubiona koszulka lub ręcznik to już inna historia, nie mówię że jest to nie możliwe,po prostu trudne do sprania. Mikstura potrafi także wchodzić pod paznokcie, więc jeśli nie lubisz się brudzić załóż rękawiczki.

Wszystkie trudności wynagrodzi nam fajne działanie sproszkowanej Amli- włosy miękkie w dotyku,sypkie, wyglądają jakby było ich więcej,częste użycie może przyczynić się do przyciemnienia włosów, przynajmniej tak dzieje się z moimi. Ogólnie jestem na tak,moje włosy wyglądają po zastosowaniu lepiej.

Chyba najlepiej zmywalny ze wszystkich pudrów jakie używałam, ma na prawdę fajną delikatną konsystencję,zapach zaskoczył mnie, trochę przypomina śliwkę.

Amle w proszku można stosować także:

* w połączeniu z olejem

* w połączeniu z innymi sproszkowanymi ziołami: ja dodaje Make oraz Brahmi

* w połączeniu z maską/odżywką

* samą zalewając niewielką ilością wody

* w połączeniu z henną

* jako maseczkę


Przykładowe użycia sproszkowanej Amli dla mnie najciekawsze jakie obejrzałam na youtubie:

* z kanału moonandmermaid:




* z kanału Cassandre Beccai:




* z kanału Annie's Health Talk:




* z kanału NappyNFree:





Dabur Amla Hair Oil:

Produkt znajduje się w papierowym opakowaniu,a w środku:



Od Producenta:



Skład:

Light liquid paraffin, RBD Canola Oil, RBD Palmolein Oil, Parfume, Amla Extract, BHT, CI 47000, CI 61565, CI 26100

Moja opinia:

Amla Hair Oil czyli mój ulubiony "śmierdziuch". Tak zapach jest straszny,po nałożeniu na włosy czuć go w całym pokoju lub pokojach, jeśli postanawiam udać się na spacer po domu,zwykle otwieram okno lub wychodzę na dwór. Po miesiącu przyzwyczaiłam się już do zapachu i do tego że wychodzę i np wieszam pranie,pracuję w ogródku czy bawię się z psami. Dzięki temu udaje mi się utrzymać olej od 1,5 do 2 h. Nie wyobrażam sobie trzymać go dłużej, a już na pewno nie na całą noc. Sądzę iż całe łóżko przeszłoby bym zapachem. Na szczęście po umyciu i nałożeniu odżywki,zapachu nie czuć już na włosach. Ufff ;p

Za to co robi z włosami rekompensuje wszystko. Włosy są błyszczące, miękkie i wygładzone. Tak efekt zdecydowanie mi się podoba.

Konsystencja oleju jest dość gęsta, nie ma problemu z nakładaniem go. Otwór jest niebezpieczny-za duży i trzeba uważać,aby za dużo produktu od razu nie wylać, ja wlewam łyżkę oleju do miseczki. Potem nakładam palcami na włosy.

Oba opisane przeze mnie produkty niestety nie wstrzymały wypadania moich włosów,być może miesiąc to za mało, a może moje włosy potrzebują czegoś innego. Cóż każde włosy są inne i co innego na nie działa. W każdym bądź razie oba produkty polecam :)

środa, 30 kwietnia 2014

Paczki, postanowienia,testowanie I Mikuś

Witam,

dziś trochę więcej o tym co robiłam przez ten miesiąc ;p


1. Dzięki Emilce z blogu Dearming with fae creatures przypomniałam sobie o istnieniu maseczek, i że przynajmniej raz w tygodniu wypadałoby coś nałożyć na twarz. Emilka pisała niedawno na swoim blogu o maseczce z trzech produktów: jogurtu,miodu i cytryny. Zainteresowanych odsyłam tutaj: klik Ja natomiast postanowiłam zrobić nieco inaczej, jak to ja;p i dodać cytrynę (czasem pomarańczę gdy cytryny brak lub mix obu),miód,dodawałam też mleko( czego pewnie już nie zrobię gdyż obejrzałam co nieco o mleku i trochę się przeraziłam,zawsze można mleko zastąpić zieloną herbatą albo naparem z rumianku),mąkę aby wszystko się lepiej trzymało. Efekt jest fajny ^^, trzeba jednak pamiętać aby z miodem uważać i dobrze wymieszać gdyż potrafi przyklejać się do włosków znajdujących się na twarzy. Jednak pod prysznicem wszystko da się zmyć więc no worries. Chcę także zaopatrzyć się w Vitapil, może pomoże moim włosom.

Poza tym wróciłam też do mojej ulubionej maseczki:



Po tym jak doprowadziłam moją skórę gdy równowagi nie mam czerwonych plam po niej, co zdarzyło mi się raz.

O szkodliwości mleka proponuję obejrzeć film pt: "Widelce ponad noże"


2. Pamiętacie akcję Piję na zdrowie, na blogu Puszysławy? Nie? To zapraszam tutaj: klik.



Postanowiłam i w tym miesiącu pić wodę z cytryną rano i dużo pić w ciągu dnia, walczę o zdrowe włosy więc włączyłam także pokrzywę i rumianek. Ostatnio ciężko mi pić aż 2 litry wody,ale się staram ;p


3. Od 18 kwietnia dzięki uprzejmości Etno Bazar mogę testować maskę w proszku oraz olej Amla :



Zauważyłam iż na Fb Etno Bazar jest akcja testowania, postanowiłam spróbować, stwierdziłam iż pewnie mnie nie wybiorą w końcu mój blog nie jest popularny. A tu patrzę przyszedł mail iż będę testować, radość niesamowita ;d

4. Więcej paczuszek. Tak ten miesiąc jest zdecydowanie fajny, nie liczyłam iż wygram aż tyle ;p Za każdym razem jak widzę Blood Angel serce skacze mi z radość i nie wierzę iż to naprawdę ja wygrałam ;p

Herbatki z których jestem bardzo zadowolona i właśnie popijam,pyszne ;d :



Dziękuję bardzo Gosi z bloga www.eko-swiat.blogspot.com ^_^


Udało mi się także wygrać maskę na blogu prowadzonym przez MsMelevis (uwielbiam także oglądać jej filmiki na yt, dużo rzeczy można się dowiedzieć):



Jak na razie nałożyłam na włosy raz i jestem zadowolona z efektu.


Na Fb załapałam się także na próbkowanie kosmetyków Love Me Green:



5. Od 3 miesięcy mam małego pieska, dałam mu na imię Mika. Dla wszystkich miłośników psów parę zdjęć:







Chyba mówi " o co ci chodzi z tym aparatem człowieku" ;p Zwykle jest bardziej radosny ;p
Oh to chyba wszystko, mam nadzieję że o niczym nie zapomniałam hihi ;p

sobota, 19 kwietnia 2014

Włosy i buzia w kwietniu

Witam,

dziś kolejny post ze serii ja i moje włosy.


Miałam już dość okropnego łupieżu z którym nie mogłam sobie radzić, w celu jego eliminacji postanowiłam kupić:





Head and Shoulders szampon przeciwłupieżowy z wyciągiem z eukaliptusa.

Tak jak postanowiłam tak i zrobiłam.Postanowiłam zakupić bo jak mi się wydawało da radę w końcu zawiera Zinc Carbonate, Zinc Pyrithine oraz wspomniany wyciag z eukaliptusa. Nie przewidziałam jednego: a mianowicie iż moja skóra postanowi się niesamowicie zbuntować. W końcu w składzie jest SLS i SLES! helooo... i żadnej substancji łagodzącej. Po pierwszym użyciu miałam uczucie jakby ktoś oblał moje głowę kwasem ;/ Przy okazji dostałam małych krostek...Już nie wspomnę iż to "cudo" kosztowało mnie 14 zł w promocji. Ale Jeanne mądra po szkodzie...


Jak wygląda moja pielęgnacja teraz?


Po pierwsze w skutek wspomnianego eksperymentu do mycia mogę używać tego miłego produktu:



Stosuję metodę kubeczkową, trzeba uważać ile wody się wlewa, gdyż produkt jest rzadki. Ładnie myje moje włosy, mniej są skołtunione i ostatnio w lepszej formie ^^

Po drugie do maski/ odżywki dodaje trochę:



Ciężko mi jednym słowem określić ten produkt, czasem moje włosy wyglądają naprawdę super a czasem potrafi je puszyć ;p

Moimi ulubionymi odzywkami/maskami są niezmiennie: Joanna miód i mleko oraz Deba :)

Niestety włosy wciąż mi wypadają.


Pielęgnacja mojej buzi:

Tutaj tez się trochę zmieniło, po tym jak nadużywanie mydła Aleppo wysuszyło ją ;( Postanowiłam wrócić do tego produktu:



Rano myję nim buzię wieczorem natomiast używam mydła Queen of Aleppo 12 %. Czasem zdarza się zmiana kolejności ;p

Poza tym zauważyłam iż nie tylko to mydło potrafi wysuszyć skórę ale także:



Nie powinnam się dziwić skoro zawiera alkohol w składzie, jednak od całkiem niedawna podrażnia mi skórę. Postanowiłam mieszać go z Babydream :



Oliwkę Babydream stosuję także samą ładnie nawilża mi buzię. Nie ukrywam że liczę iż rumianek w składzie rozjaśni mi buzię ^^

Jako toniku używam zielonej/białej herbaty ostatnio częściej rumianku.

W każdym bądź razie jest lepiej ale wciąż szukam kremu idealnego, który nie będzie za drogi a w miarę naturalny. A Wy co polecacie?

Welcome in my world..