sobota, 1 czerwca 2013

Mycie włosów oraz Peeling Kawowy

Witam



Ostatnio byłam tak zmęczona, iż miałam ochotę od razu położyć się do łóżka, a pielęgnacja włosów była ostatnią rzeczą o której myślałam... Jednak 4 dni bez mycia włosów to całkiem sporo... Cóż trzeba ruszyć pupę i coś z tym zrobić . Byłam tak leniwa, iż postanowiłam coś wymyślić na szybko. Najpierw standardowo: torebka z wcześniej zaparzonej herbaty czarnej, trochę melisy oraz białej herbaty. Poczekałam aż wszystko się ładnie zaparzy. Do butelki po szamponie wlałam trochę Facella oraz Babydreama ( dobrze oczyszcza skórę głowy ^_^), a że chciałam zyskać na czasie i szybko iść spać, postanowiłam do tego dodać jeszcze kilka kropli oleju do włosów Himalaya, odzywki Alterra granat i aloes oraz balsamu Joanny mleko i miód.

Rezultat?


Mycie bardzo przyjemne: zero splątanych włosów,mniej wypadło,czyściutka skóra głowy. Po wysuszeniu ręcznikiem, włosy stały się niebiańsko miękkie i puszyste, skręt obecny. Miałam ochotę cały czas ich dotykać.



Mój peeling kawowy


Przed weekendem postanowiłam także wykorzystać pomysł Venus Angelic na domowy peeling:



Oczywiście jak to ja: muszę wszystko zrobić po swojemu. Zaparzyłam dwie czubate łyżeczki kawy w miseczce w niewielkiej ilości wody. Odlałam wodę,dodałam 4 czubate łyżeczki cukru,trochę kurkumy (ostatnio mój nr 1) i łyżeczkę miodu. Naniosłam wszystko na buzię i szuru buru, po czym zmyłam wodą( najlepiej używać ciepłej a nie zimnej, łatwiej jest wszystko zmyć). Buzia po użyciu peelingu była niesamowicie gładka i miękka. Nie wiedziałam,iż kawa tak dobrze spełnia rolę peelingu! Jednak następnym razem zmniejszę ilość składników,szkoda wyrzucać niezużytą połowę ;/



Obrazek użyty we wpisie: http://www.schwarzkopf.pl

niedziela, 26 maja 2013

Postęp.. nareszcie!

Witam,
pisałam wcześniej iż mam strasznie problematyczne włosy. Nie dość że wypadają, to jeszcze wciąż przetłuszczone oraz nieznośny łupież. Nie mogłam sobie z tym wszystkim poradzić. Od lutego postanowiłam zacząć dbać o włosy na poważnie.. długo nie widziałam żadnej poprawy. Aż do tego miesiąca. Zauważyłam że moje włosy mniej wypadają mało się przetłuszczają i co najcudowniejsze dużooo mniej łupieżu ^^ Jak to możliwe?



Kozieradkę kupiłam jak pisałam wcześniej wracając z majówki. Długo się zastanawiałam co z nią zrobić. Na początku miałam pić, ale jakoś nie byłam przekonana do tego pomysłu. Przed wszystkim sam zapach dla mnie nie wróżył nic dobrego ;p Czytałam wiele blogów aż natrafiłam na wpis Lady Snow na temat wcierki z kozieradki: http://good-morning-beauty.blogspot.com/2013/03/kozieradka-czyli-jak-przyspieszyc.html

To co przeczytałam 16 maja postanowiłam wcielić w życie, przygotowałam butelkę z atomizerem, w którą wlałam zaparzoną kozieradkę. Zauważyłam że po wcieraniu we włosy kozieradki ( nie potrafię wcierać w samą skórę głowy zawsze poleje na włosy ;p ) bardziej się kręcą i wydają się bardziej ożywione, wyglądają lepiej niż po samej odżywce. Mniej też wypadają, ale to chyba za wcześnie na kozieradkę?, liczę bardziej na suplement stosowany już od dłuższego czasu. W każdym bądź razie wszystko idzie do dobrą stronę.

Co do przetłuszczania i łupieżu: zauważyłam poprawę po stosowaniu Babydreamu pomieszanego z Facellem rozcieńczone naparem z herbat: białej,zielonej i czarnej oraz melisy (być może dodam coś jeszcze kiedyś). A wszystko dzięki Eve i jej wpisowi: http://blogeve-evel.blogspot.com/2013/05/pukanka-z-resztekfryzjerskie-kosmetyki.html. Sam Babydream jest dla mnie za "suchy" i strasznie plącze mi włosy dlatego dodaje do Facella, który za delikatnie oczyszcza mi włosy ;(

Zobaczymy co będzie dalej, nie liczę na przyrost bo nie chcę marzyć a potem się zawieść. Wydaje mi się iż moje włosy wogóle nie rosną :( Ale mam nadzieje że efekt który uzyskałam utrzymam :)


Źródło zdjęcia: http://www.e-zikoapteka.pl

piątek, 17 maja 2013

Ciekawostki ze Sri Lanki

Witam,
dziś o kolejnej książce,którą przeczytałam ^_^ I oczywiście podzielę się z Wami fragmentami. A mowa o:




Ciekawostki ze Sri Lanki:

1.Nazwa:



"Lanka w sanskrycie oznacza wyspę,a dodane do Lanki trzy litery Sri oznaczają jej godność i szlachetność." w języku polskim używana jest nazwa Cejlon na określenie wyspy na Oceanie Indyjskim,natomiast Sri Lanka jest państwem. "Ciekawe więc dlaczego Sri Lanka w języku polskim nie może oznaczać wyspy,skoro słowo lanka w sanskrycie to właśnie wyspa? Słowo Cejlon też pochodzi z sanskrytu (od oryginalnego sinhala)i w rożnych językach przybrało zbliżone formy(...)Problem polega na tym,że mieszkańcy Sri Lanki nigdy nie wybrali tej nazwy dla określenia swojej ojczyzny. Robili tow ich imieniu inni- najpierw starożytni Rzymianie i Grecy,a potem Portugalczycy,którzy przybyli na wyspę w 1505 roku. Później wyspę przejęli Holendrzy i Anglicy, którzy ogłosili jej włączenie do swojego imperium jako Dominium Cejlonu.
W 1972 roku, dwadzieścia piec lat po odzyskaniu niepodległości,oficjalnie zmieniono nazwę Cejlonu na Wolną, Suwerenną i Niepodległą Republikę Sri Lanki,a sześć lat później na Demokratyczną Socjalistyczną Republikę Sri Lanki. Słowo Cejlon kojarzyło się z najeźdźcami i narzuceniem obcej kultury..."


2. Ramayana:



Sri Lanka kojarzy się z poematem hinduskim pt" Ramayana","opowiadającym o przygodach księcia Ramy. To on właśnie podczas jednej z bitew toczonych ze złym demonem Ravaną,zdobył jego fortecę o nazwie Lanka." A wszystko zaczęło się od porwania ukochanej zony Ramy- Sity. Ah cudowna historia, jak byłam dzieckiem pamiętam że oglądałam film animowany pt" Ramayana" i długo była to moja ukochana opowieść ^^

3. O plantacjach:



" Wyspa słynie na cały świat z cejlońskiej herbaty,ale historia tego bogactwa zaczyna się na plantacji cynamonu.
W XVI wieku portugalskim żeglarzom udało się sprowadzić sadzonki cynamonu na Cejlon. Było to wielkie przedsięwzięcie,ponieważ wcześniej uprawa tej aromatycznej przyprawy była prawie całkowicie kontrolowana przez Arabów. Plantacje szybko się przyjęły i dawały dobre plony. Niestety na początku XIX wieku załamał się cynamonowy rynek i trzeba było szukać innych źródeł dochodu. Wtedy już na wyspie rządzili Anglicy.Ktoś wpadł na genialny pomysł, że łagodny klimat wzgórz, tropikalne słońce i odpowiednia ilość cejlońskiego deszczu tworzą doskonałe warunki do uprawiania kawy.
Wycięto sto tysięcy hektarów puszczy,żeby zrobić miejsce dla masowo przybywających inwestorów. Ceny w europie były wysokie, a moda na picie kawy rosła tak szybko, że trudno było nadążyć za z dostarczaniem świeżych ziaren. Z biznesowego punktu widzenia była to idealna sytuacja. Dlatego na Cejlonie rozpoczęła się gorączka kawy. Plony były fantastyczne. W 1860 roku ta niewielka wyspa stała się największym producentem kawy na świecie. Zyski plantatorów były kosmiczne. Wkrótce jednak okazało się,że równie ogromna była ich chciwość.
Kawę sadzono ciasno,żeby zmieścić jak najwięcej krzewów i zebrać z nich potem maksymalnie dużo owoców. Ziemi nie pozwolono odpoczywać. Po jednych zbiorach natychmiast planowano kolejne. Dla oszczędności miejsca zrezygnowano także z obsadzania upraw drzewami kakaowymi,bananowcami i bambusami,które rzucają konieczny cień. Kawa nie lubi zbyt mocnego słońca i najlepiej się czuje właśnie w towarzystwie drzew, które własnymi liśćmi osłaniają ją jak parasolem.
Pewnego dnia na Sri Lance pojawił sie zabójczy grzyb. Zaatakował plantacje kawy, z łatwością przenosząc się coraz dalej w głąb wyspy. Zniszczył nie tylko rośliny. W ciągu jednego sezonu upadły cejlońskie plantacje kawy, a także wielkie nadzieje i przedsięwzięcia, jakie były z nimi związane.
Przerażeni Anglicy bezsilnie patrzyli jak razem z zielonymi listkami marnieją także ich fortuny i perspektywy na przyszłość. Zwoływano nadzwyczajne narady i zebrania, szukano pomocy i lekarza, który potrafiłby uleczyć krzewy, ale wyrok był niezmiennie taki sam: Hemileia vastatrix, czyli rdza kawowa.
W tej tragicznej sytuacji plantatorzy mieli na tyle poczucia humoru, że chorobie niszczącej ich plantacje nadali imię "niszczycielska Emilka". A potem prawie wszyscy przedsiębiorcy spakowali walizki i uciekli z powrotem do Anglii. Na wyspie pozostało tylko czterystu, o największej odwadze i nadziei.
Postanowili odbudować plantacje kawy. Nie udało się Próbowali zainwestować w chininowce i drzewa kakaowe,ale też bez skutku.
Wyspa pogrążyła się w ciszy i zapomnieniu, a wycięte dżungle na wzgórzach miałyby szansę odrosnąć,gdyby nie to,że ktoś wpadł na kolejny pomysł i w miejscu kawy posadził herbatę.

4. O herbacie i jej odmianach:



" Zbieranie liści herbaty polega na tym, żeby z każdego krzaka zerwać tylko najmłodsze i najdelikatniejsze listki. Można je łatwo rozpoznać po tym, że są delikatnie jasnozielone i znajdują się na szczycie krzaka. Po zerwaniu tych dwóch liści trzeba podejść do następnego krzaka i znów zerwać dwa najjaśniejsze i najświeższe. Teoretycznie jest to łatwe zadanie. W praktyce jednak jest to starcie z herbacianym samurajem.
Krzew herbaty wcale nie jest subtelną rośliną obsypaną drogocennymi liśćmi. Jest to raczej ponury,twardy i zdrewniały krzak,którego dolna część jest pełna ostrych liści i gałęzi, które łatwo ranią i rozcinają ludzką skórę. Oprócz tych dwóch jasnozielonych listków na wierzchołku,które się zrywa na herbatę,na krzaku rośnie jeszcze kilkaset innych- gładkich, ciemnozielonych, grubych liści umieszczonych na sztywnych ,mocnych gałęziach. To one właśnie sterczą jak ostrza, tnąc ludzi z łatwością żyletek.
Herbata wcale nie jest łagodnym krzakiem w służbie człowieka. W rzeczywistości jest to drzewo,któremu człowiek nigdy nie pozwala dorosnąć. Kiedy herbaciane dziecko osiąga wzrost około metra,ludzie zaczynają go skubać. zrywają z jego wierzchołka dwa najmłodsze liście. Krzew natychmiast przystępuje do wypuszczenia dwóch nowych listków. Wyrastają mniej więcej w ciągu tygodnia.(...) W naturze drzewo herbaty osiąga nawet dziesięć metrów wysokości." Zbieraczka herbaty na Sri Lance zarabia 350 rubli lankijskich dziennie czyli około 10 złotych.

"Czarna, zielona i biała herbata powstają z tego samego krzewu. Różnica polega na sposobie ich traktowania po zbiorze:
-Czarna herbata jest jest więdnięta,miażdżona,fermentowana i suszona.
- Herbata Oolong jest więdnięta,wytrząsana i częściowo fermentowana.
Najbardziej naturalne bo niefermentowane i nie miażdżone lub obijane w żaden sposób są herbaty: zielona,biała i zółta
-Zielona herbata jest po prostu suszonymi liśćmi zerwanymi z krzaka.
-Biała herbata jest robiona nie z liści, tylko z nierozwiniętych pączków,które po zerwaniu zostawia się do zwiędnięcia,
potem suszy bez fermentowania.
-Żółtą herbatę podawano kiedyś tylko na dworze chińskiego cesarza.Robi się ja także z pączków ale świeżych, a nie
zwiędniętych, które od razu są wystawiane do odpowiedniego suszenia.

Ze stu kilogramów świeżych liści powstają 23 kg herbaty. na świecie produkuje się pięć milionów ton herbaty rocznie. Potrzeba do tego ponad dwudziestu milionów ton świeżych liści.


5. O Buddzie:



Budda przyszedł na świat jako książę czystej krwi. Kiedy był chłopcem, astrologowie dostrzegli w jego przyszłości niezwykłe wydarzenia,które miały zaprowadzić go z pałacu daleko w świat. Pewnego dnia książę wybiegł na drogę i zatrzymał się zdumiony na widok chorego włóczęgi. Nigdy wcześniej nie widział nieszczęśliwego człowieka. Nie zetknął się z cierpieniem, choroba ani śmiercią. Książę wrócił do pałacu nie mogąc przestać myśleć o tym, co zobaczył. Skąd bierze się smutek? Dlaczego ludzie cierpią, skoro powinni raczej być radośni i zadowoleni? gdzie w takim razie znajduje się sekret szczęścia? A potem spakował kilka najpotrzebniejszych rzeczy w mały tobołek i postanowił porzucić wszystko, co miał. Zostawił pałac,żonę i synka, i wyruszył w wielka podroż na poszukiwanie Prawy. Budda zatopił się w ascetycznej medytacji. Odmawiał sobie jedzenia i picia,wędrował po wioskach wsparty na kiju. Schudł tak bardzo, ze wyglądał jak szkielet obciągnięty sucha,białą skora. Ale odpowiedzi nie znalazł. Kiedy Budda miał trzydzieści pięć lat, czyli sześć lat po porzuceniu pałacu i rozpoczęciu wędrówki w poszukiwaniu prawdy, doznał olśnienia. Usiadł pod drzewem figowym w mieście Bodh Gaya w Indiach i nagle zrozumiał. Nie trzeba dążyć do przesadnego umartwiania się ani równie ekstremalnego bogactwa. Trzeba po prostu znaleźć równowagę i harmonie pomiędzy tym co mam, a tym czego sobie odmawiam. I tak odkrył drogę środka. A wkrótce potem siedząc pod figowcem doznał objawienia Prawdy Absolutnej.
Gdy budda umarł, zgodnie ze zwyczajem jego ciało zostało spalone na stosie ze sandałowego drzewa. Jednak zachował się jego lewy trzonowy ząb, był on podobno obdarzony cudowną mocą,dlatego wybuchały wojny o ząb.
Wszystko na szczęście dobrze się skończyło, a świątynie zęba można zobaczyć na Sri Lance w mieście Kandy.

6.O papryczkach:



W Sri Lance dania doprawia się bardzo ostrymi papryczkami o nazwach: Amu Miris, Kochchi Miris i Maalu Miris. "Gospodyni w Sri Lance zużywa kilogram ostrych papryczek na miesiąc.

7. O przyszłości:



Większość małżeństw na Sri Lance aranżują rodzice. To ich zadaniem jest znalezienie odpowiedniej zony dla syna i męża dla córki.
Rady astrologa zasięga się we wszystkich ważnych sprawach: zaręczyn,ślubu,urodzin dziecka, ale także dnia, kiedy najlepiej kupić samochód,podpisać umowę,wyjechać na wakacje,wrócić z wakacji, rozpocząć prace,zwołać naradę,zorganizować konferencje,pójść do lekarza albo do dentysty.




Tekst wpisu pochodzi z książki Beata Pawlikowska- Blondynka na Sri Lance. Źródło obrazów:lubimyczytac.pl, http://www.lonelyplanet.com,http://www.suhaag.com, https://encrypted-tbn0.gstatic.com, greentealabel.blogspot.com, holidaycheck.pl, saaraketha.com, ladiva.pl

wtorek, 14 maja 2013

Pielęgnacja włosów w maju

Witam,
dziś o dwóch rzeczach, które używałam na włosach.


Pierwsza z nich to:



Kupiłam ją wracając z majówki kosztowała 23 złote.



Puder Brahmi został wyprodukowany przez markę Hesh.

O produkcie:

" Puder z liści Brahmi znany był od lat i używany do pielęgnacji włosów. Puder Hesh Brahmi wmasowywany w skalp, może pomóc wzmocnić cebulki włosowe oraz zredukować wypadanie włosów. Regularne stosowanie może pomóc zwalczyć łupież.


Czysty,naturalny i bezpieczny.

Składniki: Puder Brahmi 100% (Baccopa Monniera).


Nieperfumowany i nie zawiera substancji chemicznych."


Dalej mamy informacje o uczuleniach. Każdy wie o co chodzi ;p


Sposób użycia:


"Należy wsypać małą ilość produktu do miski,dodać trochę wody,aby utworzyć gęstą papkę.Delikatnie masować skalp opuszkami palców. Poczekać 15 do 20 min, po czym spłukać wszystko wodą."


Moje odczucia po pierwszym stosowaniu:

Trzymałam zieloną papkę chyba nawet więcej bo 30 minut, ciężko się zmywa, zostało mi trochę jej we włosach.Włosy były szorstkie więc dałam odżywkę,po płukaniu wydawały się czyste,jednak po wysuszeniu zauważyłam, iż nie wszystko się zmyło ;/ Następnym razem chyba użyje małej ilości szamponu.


Kolejną rzeczą jest maska na bazie miodu,żółtka oraz mleka,o której była mowa w poprzednim wpisie.

Przyznam,iż jestem średnio zadowolona. Wydaje mi się,iż zawinił tutaj miód, który skołtunił moje włosy co doprowadziło do zwiększonego wypadania. Jednak po wysuszeniu jest super: skręt loków jest- co mnie bardzo cieszy,włosy są miękkie, delikatne i sypkie ^_^

Czy spróbuję jeszcze raz? Z pewnością, ale wyeliminuje miód i zamiast mleka postaram się dodać jogurt,aby maska była gęstsza, a nie jak dziś spływała mi z włosów. Ale ja robię wszystko spontanicznie więc nie wiem, czy nie zapomnę kupić jogurtu ;p

sobota, 11 maja 2013

Jajko i miód

Witam,

Przeglądając youtube natrafiłam na dwie bardzo podobne maski do włosów:



oraz




Pytanie: która część jajka można używać w kombinacji z miodem? Czy można dodać całe jajko? Nigdy nie robiłam takiej maseczki więc jestem bardzo ciekawa, tym bardziej iż chce przeciwdziałać wypadaniu włosów... byłabym wdzięczna za komentarze pod tym wpisem.

niedziela, 5 maja 2013

Majówka

Witam,
wczoraj wróciłam z majówki.Na pogodę nie mogę narzekać, gdyż nie lubię kąpiel słonecznych i wolę niższe temperatury,szkoda tylko że padało,no cóż...nie można mieć wszystkiego. Odwiedziłam z moim chłopakiem Częstochowę, jak zawsze o tej porze roku ;p



Zwiedziliśmy Muzeum Zapałek,które nie wygląda zbyt profesjonalnie,znajduje się daleko od centrum i ciężko było je znaleźć. Za 10 złotych dostajemy bilet z możliwością godzinnego zwiedzania.
Co możemy zobaczyć? Przede wszystkim wystawę opakowań po zapałkach z całego świata. Zobaczyć projekcje trzyminutowego filmu „Pożar zapałczarni” z 1913 roku – najstarszy zabytek polskiej kinematografii, rzeźbę z opakowań po zapałkach tzw przeze mnie "wielkie zapałkowe igloo" oraz przenieść się w inne czasy, gdzie ujrzymy sprawną zabytkową linię technologiczną z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Zakupiona w ramach pożyczki zapałczanej uzyskanej w związku z utworzeniem Polskiego Monopolu Zapałczanego.

W ciągu roku zwiedzanie jest możliwe od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 do 15.00. W soboty i niedziele – grupy zorganizowane powyżej 10 osób po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym lub elektronicznym.

Więcej informacji na Stronie Oficjalnej: http://www.zapalki.pl


Oprócz muzeum oczywiście wybrałam się na spacer po sklepach kosmetycznych oraz zielarniach. Znalazłam bardzo fajne trzy miejsca:
-Sklep medyczno-zielarski na ulicy świętego Piotra 1,gdzie udało mi się nabyć mydlnicę oraz kozieradkę,które szukałam od dłuższego czasu.
-Stara Mydlarnia -Aleja Najświętszej Marii Panny 9,moje pierwsze bliskie spotkania z naturalnymi mydłami,jak się do takich przekonam może kupię. Strona na fb: https://www.facebook.com/pages/Stara-Mydlarnia-Cz%C4%99stochowa/363667570408560?ref=stream
-Onnanoko sklep kosmetyczny- Pl. Dzaszyńskiego 9/10,gdzie można kupić wiele fajnych rzeczy w tym hinduskie,rosyjskie oraz ukraińskie kosmetyki. Nie spodziewałam się,a ich asortyment powiększa się. Ja kupiłam Brahmi Powder ;) Bardzo jestem ciekawa tego produktu.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Świat Gejsz

Witam

Czytam właśnie kolejną książkę:



Również tym razem postanowiłam podzielić się z Wami najciekawszymi fragmentami ;)Tak tak wiem, wielu już pisało o gejszach,i ja postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. Anyway Enjoy ^^

Kilka ciekawostek na temat gejszy i ogólnie Japonii:


1. Słowo "gejsza" oznacza dosłownie "człowieka sztuki"i pochodzi od dwóch japońskich słów: gei- sztuka i sha- człowiek, czyli osoba obu płci.Kiedyś zawód gejszy wykonywali tylko mężczyźni, a ich praca polegała na umilaniu biesiadnikom czasu grą na instrumentach. Kobiety zajmowały się rozrywką "klasyczną"i nazywano je kurtyzanami.Znacznie później pojawiły się kobiety gejsze,które szybko zastąpiły mężczyzn. Dla odróżnienia zaczęto nazywać je geiko (w Kioto)lub onna geisha (w Tokio).


2.W Japonii człowiekowi wylewnemu i otwartemu trudno jest zaskarbić sobie szacunek i zaufanie.
Przyjęte jest, że należy mówić dwuznacznie,stosowne są niedomówienia i ogólniki. Taka forma komunikacji zwana jest haragei,czyli umiejętnością czytania między wierszami. W tej kulturze unika się także kontaktu wzrokowego podczas rozmowy,co jest uważane za zbyt natrętne.

3. Japonki czerniły sobie zęby,gdyż białe uważane były za nieatrakcyjne.
Ten zwyczaj utrzymywał się do początków XIXw. W przeszłości również tylko kobieta obdarzona małymi oczami,pulchna twarzą i ciałem uchodziła za piękność.

4.Karoshi to skutek pracoholizmu wywołany niewydolnością układu krążenia i oddechowego. W ciągu roku z tego powodu umiera nawet 35 tysięcy osób. W Japonii wręcz trendy jest powiedzieć: "A wiesz,mój kuzyn zmarł na karoshi." wypada zapracowywać się na śmierć.

5. Japońskie przysłowie mówi: "Żona to matka dziedzica,kurtyzana to kochanka,gejsza to przyjaciółka".


6. Gejsza nie tylko powinna być piękną,inteligentną ale i świetnie wykształconą mistrzynią tańca, śpiewu i recytacji oraz dowcipnego wyrażania myśli.
Musi tez znać tajniki tradycyjnych japońskich ceremonii: podawania sake,shodo- sztuki kaligrafii,kado(ikebana)-sztuki układania kwiatów i parzenia herbaty. Każda czynność choćby otwieranie drzwi,to rytuał.

7. Kandydatki na gejsze powinny rozpocząć edukacje w wieku sześciu lat, sześciu miesięcy i sześciu dni.
Im wcześniej zaczną obcować ze sztuka tym lepiej.Dawniej rodzice, których nie było stać na wychowanie licznego potomstwa,sprzedawali córki do domu gejsz. Dziś większość kandydatek rozpoczyna kształcenie w wieku lat 15 czy 16, niektóre nawet później,po skończeniu szkoły średniej. Kandydatka na maiko musi przeprowadzić się do hanamachi (dosłownie "dzielnice kwiatów",czyli miejsca gdzie żyją i pracują gejsze), do konkretnego okiya (domu,w którym mieszkają),który zgadza się przyjąć ją na naukę. Od tego momentu jego właścicielkę musi nazywać mateczką-okasan oraz całkowicie się jej podporządkować. Cala edukacja opiera się na kredycie zaufania,ale i zaciągnięcia długu. Wydatki zaciągnięte przez okasan na podopieczna skrupulatnie są zapisywane w specjalnej księdze. Gdy dziewczyna przeistoczy się w geiko,musi spłacić wszystko co do jena.

8. Kandydatka na gejsze wstaje o świcie.
To czas na zajęcia w szkole, gdzie gejsze doskonalą swoje umiejętności. Świat zmysłów musi być perfekcyjny i jedynie intensywny trening zapewni gejszy sławę i uznanie. Zwycięstwo w rywalizacji o klienta. Współczesna gejsza musi także iść z duchem czasu- uczy się angielskiego,wie,jak serwować drinki,zna najnowsze trendy w modzie,orientuje się w sytuacji ekonomicznej i politycznej kraju, a nawet potrafi zaśpiewać japoński hip-hop na karaoke. Uczestniczy w kulturalnym i politycznym życiu kraju,w kampaniach społecznych, jeździ z przedstawicielami rządu na zagraniczne misje,pozuje do plakatów,kalendarzy, wizytówek... Zanim jednak to się stanie musi zaliczyć- shikomi. przez blisko 10-12 miesięcy przygotowuje się do zostania maiko. Nosi już pierwsze kimono,maluje twarz na biało, uczęszcza na zajęcia etykiety i tradycyjnych sztuk walki,a miedzy lekcjami pracuje w samym okiya. Potem zdaje test, który jej otwiera lub zamyka drogę do kariery. Dzień z życia gejszy trwa więc od wczesnego rana aż do późnej nocy ;(

9. Seiza - pozycja na kolanach z pupą opartą na obciągniętych stopach,jest obowiązkowa niemal przy wszystkich okazjach.
Japończycy twierdza, ze takim właśnie, niekomfortowym sposobem siedzenia wyraża się szacunek dla osoby zajmującej miejsce naprzeciwko, podkreśla swoje pokojowe nastawienie.

10. Maiko - uczennica na gejszę, odróżnia się od geiko na pierwszy rzut oka. Te młodsze (maiko można być od 15 roku życia do 20, góra 21 lat,geiko nawet do 80), używają dużo różowego pudru do makijażu, malują sobie mniejsze usta( w Gion Kodu- wyłącznie dolna wargę). najbardziej rożni się ich pas obi. Maiko nosi możliwie najdłuższą i najbardziej wzorzysta wersje, upiętą lekko do tylu,z końcami zwisającymi luźno po stopy. Ozdobna taśmą podtrzymującą pas,zwana obijime,jest znacznie szersza niż u geiko i kolorowa,natomiast pocchiri (klamra) inkrustowane szlachetnymi kamieniami najczęściej przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. We fryzurze młodej gejszy wpięte są bardzo kolorowe hana hanzashi,czyli wykonane z jedwabiu kwiatowe ozdoby. Kimono maiko,zwane furisode,co dokradnie oznacza "kołyszące się rękawy"(faktycznie, rękawy sięgają niemal ziemi i maja długość około 100-107 cm),jest również bajecznie kolorowe.
Kimono geiko wygląda bardziej klasycznie, najczęściej ma tonacje beżu, szarości i granatu. Cały strój jest zdecydowanie skromniejszy, a zachowanie gejsz bardziej dostojne. Bo geiko to kobieta sztuki, to diament wśród klejnotów. I nie trzeba jej już dodatkowo upiększając. Błyszczy własnym światłem.
Natomiast kurtyzany- czyli podróbki gejsz- w naszym rozumieniu panie do towarzystwa- również noszą kimona,jednak pas obi przewiązują tak,aby węzeł wyszedł z przodu, a nie na plecach. Łatwiej go wtedy rozwiązać i na powrót po wszystkim założyć...

11.Gejsza a włosy:

Raz w tygodniu gejsza udaje się do fryzjera. Żeby usunąć tłuszcz z włosów,trzeba najpierw użyć płynu do mycia naczyń. Potem dopiero normalny szampon,suszenie i znów upinanie fryzury. Bohaterka książki Kimichi wyznaje,iż raz czy dwa w miesiącu kiedy ma wolne,pierwsze co robi to rozpuszcza włosy i ubiera się normalnie. Dużą rolę w pielęgnacji włosów gejsz odgrywa także olej kameliowy, który nadaje im blasku. Fryzjerka chwyta pasmo, przeciąga po nim grzebieniem umoczonym w wosku i formuje fale, którą upina nad czołem w kierunku karku. We włosy wpinane są także poduszeczki ze sztucznych włosów, gąbki,druty,a nawet papier! Po czym tworzy kolejne konstrukcje. Fryzjerka wieńczy dzieło spinka przystrojona kwiatem przeznaczonym na aktualny miesiąc. W takiej fryzurze ciężko wziąć kąpiel a tym bardziej spać. Kiedy Kimichi chce się obrócić, zmienić pozycje,najpierw musi się obudzić, ułożyć od nowa i spróbować ponownie zasnąć.

12. Gejsza i makijaż:

Tworzenie makijażu gejsza zaczyna od nałożenia białej bazy. Kolor biały jest uważany w japońskiej kulturze za bardzo erotyczny. Kiedyś gejsze smarowały buzie talkiem rozbełtanym w wodzie,a te zamożniejsze nakładały na siebie odchody skowronka. Poza pożądanym kolorem działy one niczym ekskluzywny odżywczy krem,po którym skora robiła się delikatna i gładka. Dziś każdy sklep oferuje porządne kosmetyki do twarzy. Nakłada się je specjalnym pędzelkiem od linii włosów do linii dekoltu oraz na kark. Z tylu mniej więcej od linii ucha z obu stron pod skosem do tylu szyi pozostawia się kawałek niepomalowanej skory. Kark jest bowiem najbardziej erotyczna częścią ciała gejszy i ponoć własnie ten pozbawiony makijażu fragment robi na mężczyźnie największe wrażenie. Następnie całość się pudruje i przechodzi do podkreślania szczegółów twarzy. Poza pasta do bielenia używa się kredki i cieni. linia brwi oraz linie wokół oczu u maiko maja mocno czerwony kolor,gejsza stosuje natomiast ciemniejsze odcienie aż w końcu używa wyłącznie czerni. czerwona szminka nakładana jest pędzelkiem. Młode gejsze malują usta mniejsze niż maja w rzeczywistości,potem dopiero naturalnej wielkości. Do założenia kimona potrzebna jest pomoc silnego mężczyzny.


13.Jaki jest największy skarb kobiety w Japonii?

Mężczyzna. Również w życiu gejszy odgrywa on kluczową rolę. Każda gejsza marzy o swoim danna-patronie.Gejsza uprawiając swój zawód, nie może liczyć na męża. Może być matka,ale nie może być zoną. W domu gejsz mieszkają sama kobiety,brak mężczyzn i nie należy o nich pytać. Chłopcy, jeśli już na nieszczęście urodzą się w takiej rodzinie, mogą mieszkać w społeczności hanamachi do 15. roku życia. Potem są oddawani do szkoły z internatem albo zostają otoshi,czyli garderobianymi,bo nie ma wiele zajęć w świecie kolorowych motyli.
Oczywiście aby danna był mężczyzną bogatym,przystojnym, mądrym i bogatym. Trudno jednak takiego znaleźć. Gejszy wystarczy wiec aby był bogaty i powinien być stałym i dobrze znanym klientem hanamachi. w praktyce oznacza to,ze danna to najczęściej starszy i żonaty mężczyzna. To on wybiera sobie gejszę,a ona godzi się na taki układ bądź nie. Ustala się potem słownie warunki umowy, i określa się wysokość wsparcia finansowego dla geiko. Poza tym kobieta otrzymuje nowe kimona i obi w zamian towarzyszy patronowi w teatrze i podczas imprez artystycznych. Okazuje mu szacunek, uwagę oraz posłuszeństwo. Oczywiście gejsza zazwyczaj ma w swoim życiu kilku danna,ale przelotne i krótkotrwale romanse przynoszą jej ujmę i hańbią ją. Jeżeli dziewczyna ma szczęście,jej patron spłaca okiya i funduje jej własny dom. Dziewczyna zostaje wtedy okasan i przestaje być gejszą.


14.Gejsza i Mizuage

Dawnej danna należał przywilej uczestniczenia w ceremonii mizuage (dosłownie- wyniesienie wody), która oznaczała przejście maiko w dorosłość. Odbywała się pomiędzy jej 13. a 15. rokiem życia. Mówi się,że mizuage to jeden z największych jednorazowych zastrzyków pieniężnych,jakie gejsza może otrzymać w całej swojej zawodowej karierze. Rytuał odebrania dziewictwa,bo na tym ta ceremonia polega,trwał siedem nocy-ostatniej para znajdowała na łózko trzy jajka. Danna zjadał żółtko,a białkiem smarował uda maiko. Potem mogło dojść miedzy nimi do zbliżenia...Utratę dziewictwa symbolizowała erikae- zmiana kołnierza przy kimonie z czerwonego na biały oraz fryzury z wareshinobu na ofuku.
Podobno współczesne maiko i gejsze nie przechodzą ceremonii mizuage. W 1958 roku zwyczaj ten uznano za nielegalny po wprowadzeniu w Japonii praw antyprostytucynych.



Źródło: fragment książki Martyny Wojciechowskiej z serii "Kobieta na Końcu Świata- Kioto", zdjęcie pochodzi z strony lubimyczytac.pl

Welcome in my world..